Jakim pyszałkiem trzeba być lub jak bardzo trzeba stracić złudzenia, by wierzyć, że umie się powiedzieć wszystko o kobietach w jednej sztuce?

„Wszystko o kobietach” Miro Gavrana to świetnie skrojona komedia, z napięciem godnym thrillera, ujęta w zaskakujące formy teatralne. Ta patchworkowa dramaturgia jest swoistym studium kobiecej natury, historią piętnastu kobiet, w które wcielają się trzy odtwórczynie dając popis sztuki aktorskiej.

Miro Gavran – najwybitniejszy współczesny pisarz chorwacki, laureat prestiżowej nagrody „Central European Time” dla najlepszego dramatopisarza Europy Środkowej.

Spektakl z wielkim powodzeniem jest grany na deskach Teatru Nowego w Łodzi i w Teatrze Badów im. Piotra Bikonta.

Wszystko o kobietach

Jakim pyszałkiem trzeba być lub jak bardzo trzeba stracić złudzenia, by wierzyć, że umie się powiedzieć wszystko o kobietach w jednej sztuce? Jak bardzo naiwnym trzeba być, by dać ponieść się złudzeniu i sądzić, że nieco ponadgodzinny spektakl jest gwarancją zdobycia takiej wiedzy?

Tyle, że Miro Gavran, chorwacki pisarz i autor sztuk, którego komedię „Wszystko o kobietach” wyreżyserował właśnie w Teatrze Nowym w Łodzi Piotr Bikont, nie twierdzi, że mówi o kobietach wszystko. Właściwie nie mówi o nich wiele, bo jakie treści można przemycić w prostych historiach z życia? Że odbijają narzeczonych swoim siostrom i że same są zdradzane? Że próbują budować zdrowe relacje ze swoimi córkami i starzejącymi się matkami? Że często pozostawione są same wobec problemów codzienności? Tak, tak i jeszcze raz tak. Zatem?

Miro Gavran nie odkrywa Ameryki, bo nie temu służą proste historie, które są budulcem komedii „Wszystko o kobietach”. Obdarzony musi być natomiast jakimś dodatkowym zmysłem, albo ma naprawdę dobry kontakt z kobiecą częścią swej natury, jeśli potrafi podejść do kobiecego losu ze zrozumieniem, a z codzienności wykrystalizować sytuacje, w których ujawnia się istota ludzkiej natury. Codzienność nie tyle jest w jego sztuce celem, ile narzędziem.

Kolejne sceny przynoszą coraz więcej szczegółów z pięciu naprzemiennie następujących po sobie wątków. Coraz więcej wiemy o relacjach trzech przyjaciółek z pracy, o wykraczającym poza ramy przyjaźni związku kobiet znacząco różnych wiekiem, o kulisach życia zarówno w przedszkolu, jak i w domu spokojnej starości.

Trzy aktorki: Mirosława Olbińska, Katarzyna Żuk i (gościnnie) Joanna Fidler z powodzeniem wprowadzają na scenę piętnaście kobiecych postaci, czasem krańcowo różnych pod względem nie tylko doświadczeń życiowych, ale i wieku. Z czasem coraz wyraźniejsze stają się łączące je więzi. Ale Gavran nie próbuje budować jednolitej wizji świata i to, co z jednej perspektywy zdawać się może nieszczęściem, po chwili okazuje się niepozbawione radości i przyjemności (przypadek jednej z pensjonariuszek domu spokojnej starości).

Piotr Bikont to jeden z tych reżyserów, którzy bez udziwnień i silenia się na artystyczne wyzwania, potrafią stworzyć prawdziwy – z uwagi na jego kulinarną profesję słowo to ciśnie się na usta – soczysty teatr na kilku nawet metrach kwadratowych. W swych pomysłach Bikont też nie chce porządkować świata: każda z historii opowiedziana jest w innym tonie, w każdej scenie odnaleźć można wabik, jakiś pomysł, który cieszy i daje choćby niewielką intelektualną satysfakcję.

Tak jest w scenie w chińskiej herbaciarni, gdzie za drugi plan robi monotonnie muzykująca gejsza (Żuk), nie bez znaczenia jest gest niesamodzielnej kobiety, próbującej utrzymać równowagę w otrzymanych w prezencie szpilkach. Z kolei historia zwaśnionych sióstr ubrana zostaje w konwencję radiowego romansu w odcinkach: Mirosława Olbińska sucho podaje tekst, ale świetna jest Katarzyna Żuk, która z zaangażowaniem na żywo opracowuje oprawę muzyczną dla zdarzeń.

Śmiech u Gavrana nie jest tak częsty, jak można się tego spodziewać po „komedii”. Gdy jednak do niego dochodzi, przynosi odprężenie. A to nie jest przecież tak częste. To śmiech, który jest jak głęboki oddech, który zapewnia krótką pauzę i dystans. Daje szansę ujrzenia ludzkich poczynań z właściwej perspektywy i nadania im odpowiedniej wagi. Humor Gavrana jest głębszy niż komediowy ubaw po pachy, bo nie żeruje na niczyich przywarach lub niepowodzeniach, ale bierze się ze zrozumienia ich przyczyn. Dobrotliwego zrozumienia. I jeszcze – z afirmacji życia w całej jego różnorodności. Gavran to w końcu południowiec. Tylko może nieco mniej rozbuchany niż jego iberyjscy pobratymcy.

Łukasz Kaczyński, Dziennik Łódzki

14 czerwca na deskach Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi odbyła się premiera spektaklu Wszystko o kobietach w reżyserii Piotra Bikonta, którego autorem jest chorwacki dramatopisarz Miro Gavran.

Wysoką klasę przedstawienia, bo niewątpliwie tak należy je opisać, zwiastowała liczna publiczność przybyła do teatru, który ten wydawać by się mogło nie był przygotowany, bądź nie spodziewał się tak dużego zainteresowania sztuką. Sytuacja ta stała się jasna już po kilku minutach jego trwania.

Wszystko o kobietach opowiada historie piętnastu kobiet (grane są przez trzy aktorki: Joannę Fidler, Mirosławę Olbińską oraz Katarzynę Żuk), których losy wzajemnie się przeplatają, bądź mają wspólne lecz nieznane sobie relacje. Są to charakterystyki kobiet, będących w różnym wieku, posiadających określone doświadczenia życiowe, nierzadko będące naznaczonymi bólem, zdradą, rządzą awansu zawodowego oraz zazdrością. W końcu są to trzy kobiety-przyjaciółki od lat przedszkolnych aż do czasu, kiedy starość przyjdzie im spędzić w domu opieki.

Pomimo dość poważnie powyżej brzmiących słów, sztuka ta jest niezwykle zabawną, bardzo dobrze skomponowaną komedią, przy której popłakałam się ze śmiechu. Jest to zasługa fenomenalnej gry aktorskiej, bardzo dobrych dialogów oraz ciekawej koncepcji spektaklu, jego przedstawienia, którego niebanalna forma wpływa na jego pozytywny, interesujący odbiór, a także — co jest najważniejsze — wyśmienity humor.

W każdej ze „scen” przedstawione są trzy dziewczynki, kobiety oraz starsze panie, posiadające cechy przypisane, często stereotypowo, niemal każdej kobiecie. Mamy: dwie przyjaciółki, w których relacje wkrada się „ta trzecia”, trzydziestolatkę walczącą z dominacją matki, kobiety z maseczką ze świeżych ogórków na twarzach, plotkujące o sekretarce szefa, której sposób na karierę jest jednoznaczny z pójściem z nim do łóżka. Opowiedziane są perypetie sióstr, skłóconych o męża jednej z nich. Ukazana jest dziewczynka, cierpiąca z powodu braku obecności matki na jej przedszkolnych przedstawieniach. W końcu dziecinne sprzeczki, mające swoje kontynuacje w wieku osiemdziesięciu lat.

Wszystko o kobietach jest przekrojem typowych kobiecych zachowań, które przedstawione są w niezwykle barwny, zabawny do łez sposób, z bardzo dobrym humorem oraz niesamowitymi aktorkami. Uśmiech nie schodzi z twarzy podczas trwania spektaklu nie tylko przybyłym paniom, a także płci przeciwnej.

Sztuka ta, to niezwykle przyjemny czas spędzony w teatrze na niebanalnie przedstawionej komedii.

Marcin Bałczewski, Plasterlodzki.pl

Reżyseria

Piotr Bikont

Scenografia

Aleksander Janicki

Kostiumy

Zuzanna Markiewicz

Obsada

Joanna Fidler, Mirosława Olbińska, Katarzyna Żuk

Czas trwania

1 godzina 40 minut

Skip to content

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Teatru KTO drogą elektroniczną, na wskazany przeze mnie adres e-mail, informacji marketingowych w formie NEWSLETTER, przy użyciu telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących, zgodnie z art. 172 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne.
Tym samym wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w ww. celu. Przyjmuję do wiadomości, iż zgoda jest dobrowolna i może być w każdej chwili wycofana, a szczegółowe informacje dotyczące przetwarzania danych znajdują się w Polityka prywatności.