Aktualności

Witkacy w Krakowie. O przyjaźni, która rodzi teatr

Udostępnij:
Kobieta w wyszukanym kostiumie i czerwonej peruce siedzi dramatycznie przed lustrem na scenie, podczas gdy inna w czerwonym stroju teatralnym zakłada buty obok. Ten sugestywny moment rozgrywa się w Teatrze Witkacego, oddając istotę Metafizyki dwugłowego nieba.
fot. Iwona Toporowska Photography

W ostatnią sobotę Teatr KTO stał się przestrzenią szczególnego spotkania – nie tylko artystycznego, lecz także przyjacielskiego. Na scenie pojawili się goście z zakopiańskiego Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza ze spektaklem „Metafizyka dwugłowego cielęcia” w reżyserii Andrzeja St. Dziuka. Ta wizyta była czymś więcej niż kolejnym pokazem repertuarowym – była dowodem na wieloletnią relację między dwoma teatrami, które choć działają w różnych przestrzeniach artystycznych, łączy podobna odwaga w myśleniu o teatrze jako miejscu żywego spotkania z widzem i zadawania pytań o kondycję człowieka.

Jeszcze zanim widzowie weszli na salę teatralną, stali się świadkami doświadczenia, które można nazwać witkiewiczowskim wprowadzeniem do świata spektaklu. Publiczność została wciągnięta w krótki performance. Aktorzy pojawiali się między widzami, prowokując drobne sytuacje sceniczne, absurdy i napięcia. Ten gest, charakterystyczny dla stylu zakopiańskiej sceny, zatarł granicę i sprawił, że widz nie był już jedynie obserwatorem, lecz uczestnikiem teatralnego zdarzenia.

Jednym z najbardziej sugestywnych elementów przedstawienia jest scenografia Rafała Zawistowskiego. Jej siła polega na prostocie konstrukcji i klarowności idei. Przestrzeń została podzielona na trzy niezależne sceny, które funkcjonują niczym równoległe światy. Po jednej stronie znajduje się zagracony teren rodziców Karmazyniella – duszna, niemal laboratoryjna przestrzeń władzy matki Leokadii i profesora Mikuliniego. Po drugiej stronie pojawia się egzotyczny świat księcia Ludwika Parvisa i Mirabelli. Między nimi dominuje przestrzeń przypominająca klepsydrę czasu, które staje się miejscem najważniejszego starcia bohatera z własnym losem. To tutaj rozgrywa się dramat tożsamości Karmazyniella, rozdartego między oczekiwaniami innych a własnym pragnieniem samookreślenia.

Czarno-białe zdjęcie przedstawia parę młodą w zabytkowych strojach stojącą obok łóżka z przykrytą, nieruchomą postacią - scena z "Metafizyki dwugłowego nieba" Teatru Witkacego. Na pierwszym planie rogata sylwetka obserwuje scenę.
fot. Iwona Toporowska Photography

Widz obserwuje człowieka, który staje się polem bitwy dla innych: rodziny, ideologii, społecznych oczekiwań. Każdy chce uformować go według własnego projektu, stworzyć „nowy typ człowieka”. W tym kontekście niezwykle mocno wybrzmiewa zdanie, które pada ze sceny: „zawsze wybieraj najtrudniejszą drogę, bo na niej nie będziesz miał konkurencji.” W świecie pełnym narzuconych form i gotowych ról jedyną szansą na zachowanie własnej tożsamości jest droga trudniejsza – być może samotna, wymagająca odwagi i konsekwencji. Taką właśnie próbę, choć prowadzi ona przez chaos, konflikty i bolesne odkrycia, podejmuje Karmazyniello. Pozostaje ona jedyną drogą, która nie czyni go produktem cudzych ambicji.

Znaczącą rolę w spektaklu odgrywa również warstwa muzyczna. Starannie dobrane utwory, od monumentalnych kompozycji grupy This Will Destroy You po rytmiczne, niemal hipnotyczne brzmienia inspirowane muzyką Zakira Hussaina, budują atmosferę niepokoju i dekadencji. Muzyka staje się tutaj dodatkową narracją, która prowadzi widza przez kolejne stany emocjonalne spektaklu: od ironii i groteski po niemal metafizyczne napięcie. Dzięki perfekcyjnemu zespoleniu tych wszystkich elementów widzowie mieli okazję zobaczyć przedstawienie niezwykle precyzyjne, zespołowe, oparte na doskonałej energii aktorskiej i świadomej reżyserii.

Osoba ubrana w lejącą się białą tkaninę stoi na ciemnym tle, dramatycznie oświetlona. Nawiązując do Teatru Witkacego, nosi duże pierzaste skrzydła i pozuje z ręką przy twarzy, tworząc tajemniczy, anielski wygląd.
fot. Iwona Toporowska Photography

Ten wyjątkowy wieczór w Teatrze KTO pokazał, że teatr jest nie tylko sztuką, ale także relacją między ludźmi i instytucjami. Wizyta zespołu z Zakopanego była kolejnym rozdziałem przyjaźni między dwoma scenami, które od lat spotykają się w artystycznym dialogu. A może właśnie dlatego zdanie o wyborze najtrudniejszej drogi wybrzmiało tego wieczoru szczególnie prawdziwie. Bo zarówno teatr Witkacego w Zakopanem, jak i krakowski Teatr KTO od lat wybierają właśnie taką drogę – wymagającą, nieoczywistą, ale prowadzącą do miejsca, gdzie teatr staje się prawdziwym doświadczeniem.

Osoba w rogatym nakryciu głowy i okrągłych okularach przeciwsłonecznych jest dramatycznie oświetlona w ciemnej przestrzeni, z podniesionymi rękami i rozłożonymi palcami, przywołując tajemniczą atmosferę spektaklu w Teatrze Witkacego.
fot. Iwona Toporowska Photography
[FM_form id="1"]