W dniach od 8 do 10 stycznia nasz teatr stał się przestrzenią, w której spotkały się różne języki sztuki, wrażliwości i pokolenia twórców. 5. edycja Międzyuczelnianego Przeglądu Performansu aKTOmaR nie była jedynie kolejnym wydarzeniem w kalendarzu kulturalnym, lecz doświadczeniem, które pozwalało na nowo postawić pytanie: czym dziś jest performans i po co wciąż jest nam potrzebny?
Jak zauważa jego kurator, prof. Arti Grabowski, w czasach, gdy tradycja przeglądów stopniowo zanika, aKTOmaR pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla sztuki performatywnej w Polsce, a być może i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Przez trzy dni scena teatru nie była tylko miejscem prezentacji: stała się laboratorium współczesnej ekspresji, w którym studenci uczelni artystycznych, uznani twórcy oraz publiczność spotykali się w jednej, wspólnej przestrzeni doświadczenia.

Festiwal otworzył pokaz mistrzowski „Transfiguration” Oliviera de Sagazana, francuskiego artysty, performera i malarza, od lat badającego granice cielesności i tożsamości. Jego gwałtowna, fizyczna praca, w której ciało stopniowo przeobraża się w żywą rzeźbę z gliny i farby, była czymś więcej niż spektaklem. To rodzaj wizualnego eseju o tym, jak kultura, materia i biologia nakładają się na siebie, tworząc to, co nazywamy „ja”. W świecie, który obsesyjnie dąży do kontroli wizerunku, de Sagazan przypomina, że ciało pozostaje przestrzenią nieustannej przemiany.
Odmienny, niemal ascetyczny ton wybrzmiał w performansie Janusza Bałdygi, jednej z kluczowych postaci polskiej sztuki performansu. Jego oszczędny formalnie, a zarazem niezwykle precyzyjny gest oparty na pracy z materią i przestrzenią ukazał performans jako sztukę koncentracji, ciszy i znaczącego detalu. Tam, gdzie inni budują napięcie przez nadmiar bodźców, Bałdyga operuje minimalizmem. Przypominał, że sens może rodzić się także w tym, co ledwie zauważalne.

Widzowie zobaczyli również m.in. performans Bogdana Achimescu „I Want to Serve the Fatherland”, który podejmował temat relacji jednostki z władzą, oraz występ włoskiego artysty Franko B. Jego osobista narracja o przemocy i pamięci przyrównała ciało do archiwum doświadczeń, nośnika historii, które nie zawsze dają się wypowiedzieć słowami, ale domagają się obecności i gestu.
Sercem aKTOmaR-u pozostają jednak niezmiennie pokazy studenckie. Twórcy z aż szesnastu uczelni artystycznych w kraju uczynili z festiwalu żywe pole eksperymentu. Dla młodych performerów jest to przestrzeń wyjątkowa: pierwsza poważna konfrontacja z publicznością, krytyką i środowiskiem artystycznym, a zarazem okazja do wymiany doświadczeń, budowania relacji i testowania własnych poszukiwań w realnym kontekście festiwalowym. Widz reagujący „tu i teraz” staje się tu nie tylko odbiorcą, lecz współuczestnikiem zdarzenia.

Wbrew obiegowym opiniom performans nie jest tanią sztuką prowokacji ani narzędziem mającym wyłącznie szokować. To jedna z najbardziej bezpośrednich form refleksji nad współczesnością. Nad tematami palącymi, niewygodnymi, często wypieranymi z publicznej debaty. Jak podkreśla Arti Grabowski, jest to przede wszystkim „nieujarzmiona przestrzeń dająca możliwość ekspresji”. Przestrzeń, w której artysta może przemawiać. Dla nas, jako teatru, to przestrzeń fundamentalna. Dlatego nie zamykamy jej w ramy cenzury ani wygodnych definicji.
Do zobaczenia za rok!
Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.










