Aktualności

5. Międzyuczelniany Przegląd Performans aKTOmaR już za nami

Udostępnij:
Osoba pokryta białą farbą do ciała leży skulona na podłodze w ciemności, chwytając duże, poskręcane przedmioty przypominające liny, które rozciągają się po ziemi - surrealistyczna, dramatyczna scena przypominająca Międzyuczelniany Przegląd Performans autorstwa aKTOmaR.
fot. Robert Siwek

W dniach od 8 do 10 stycznia nasz teatr stał się przestrzenią, w której spotkały się różne języki sztuki, wrażliwości i pokolenia twórców. 5. edycja Międzyuczelnianego Przeglądu Performansu aKTOmaR nie była jedynie kolejnym wydarzeniem w kalendarzu kulturalnym, lecz doświadczeniem, które pozwalało na nowo postawić pytanie: czym dziś jest performans i po co wciąż jest nam potrzebny?

Jak zauważa jego kurator, prof. Arti Grabowski, w czasach, gdy tradycja przeglądów stopniowo zanika, aKTOmaR pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla sztuki performatywnej w Polsce, a być może i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Przez trzy dni scena teatru nie była tylko miejscem prezentacji: stała się laboratorium współczesnej ekspresji, w którym studenci uczelni artystycznych, uznani twórcy oraz publiczność spotykali się w jednej, wspólnej przestrzeni doświadczenia.

Osoba pokryta białą i czarną farbą stoi na ciemnym, zachlapanym tle, z jaskrawymi pomarańczowymi płomieniami pochłaniającymi jej głowę - dramatyczna scena inspirowana Międzyuczelnianym Przeglądem Performans i aKTOmaR.
fot. Jacek Kłosiński

Festiwal otworzył pokaz mistrzowski „Transfiguration” Oliviera de Sagazana, francuskiego artysty, performera i malarza, od lat badającego granice cielesności i tożsamości. Jego gwałtowna, fizyczna praca, w której ciało stopniowo przeobraża się w żywą rzeźbę z gliny i farby, była czymś więcej niż spektaklem. To rodzaj wizualnego eseju o tym, jak kultura, materia i biologia nakładają się na siebie, tworząc to, co nazywamy „ja”. W świecie, który obsesyjnie dąży do kontroli wizerunku, de Sagazan przypomina, że ciało pozostaje przestrzenią nieustannej przemiany.

Odmienny, niemal ascetyczny ton wybrzmiał w performansie Janusza Bałdygi, jednej z  kluczowych postaci polskiej sztuki performansu. Jego oszczędny formalnie, a zarazem niezwykle precyzyjny gest oparty na pracy z materią i przestrzenią ukazał performans jako sztukę koncentracji, ciszy i znaczącego detalu. Tam, gdzie inni budują napięcie przez nadmiar bodźców, Bałdyga operuje minimalizmem. Przypominał, że sens może rodzić się także w tym, co ledwie zauważalne.

Mężczyzna w białej koszuli stoi na scenie, trzymając dużą białą flagę obiema rękami przy mikrofonie, występując na Międzyuczelnianym Przeglądzie Performans na ciemnym tle.
fot. Robert Siwek

Widzowie zobaczyli również m.in. performans Bogdana Achimescu „I Want to Serve the Fatherland”, który podejmował temat relacji jednostki z władzą, oraz występ włoskiego artysty Franko B. Jego osobista narracja o przemocy i pamięci przyrównała ciało do archiwum doświadczeń, nośnika historii, które nie zawsze dają się wypowiedzieć słowami, ale domagają się obecności i gestu.

Sercem aKTOmaR-u pozostają jednak niezmiennie pokazy studenckie. Twórcy z aż szesnastu uczelni artystycznych w kraju uczynili z festiwalu żywe pole eksperymentu. Dla młodych performerów jest to przestrzeń wyjątkowa: pierwsza poważna konfrontacja z  publicznością, krytyką i środowiskiem artystycznym, a zarazem okazja do wymiany doświadczeń, budowania relacji i testowania własnych poszukiwań w realnym kontekście festiwalowym. Widz reagujący „tu i teraz” staje się tu nie tylko odbiorcą, lecz współuczestnikiem zdarzenia.

Osoba leży skulona na ciemnej scenie, częściowo przykryta tkanymi lub szydełkowanymi płaskimi przedmiotami przypominającymi chleb lub krakersy, tworząc abstrakcyjną scenę z dramatycznym oświetleniem - uderzający moment z Międzyuczelnianego Przeglądu Performans.
fot. Robert Siwek

Wbrew obiegowym opiniom performans nie jest tanią sztuką prowokacji ani narzędziem mającym wyłącznie szokować. To jedna z najbardziej bezpośrednich form refleksji nad współczesnością. Nad tematami palącymi, niewygodnymi, często wypieranymi z  publicznej debaty. Jak podkreśla Arti Grabowski, jest to przede wszystkim „nieujarzmiona przestrzeń dająca możliwość ekspresji”. Przestrzeń, w której artysta może przemawiać. Dla nas, jako teatru, to przestrzeń fundamentalna. Dlatego nie zamykamy jej w ramy cenzury ani wygodnych definicji.

Do zobaczenia za rok!

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

KPO

[FM_form id="1"]