Aktualności

39. ULICA FESTIVAL: „La Strada” mówi o drodze, ale paradoksalnie zaprasza do tego, by na chwilę przestać iść

Udostępnij:

W dniach 3-5 oraz 10-12 lipca 2026 roku odbędzie się 39. edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych ULICA – jednego z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń teatru ulicznego w Europie Środkowo-Wschodniej, organizowanego przez Teatr KTO. O tegorocznym programie, życiu artysty w drodze i „reżyserowaniu” Krakowa w rozmowie z Martyną Nowakowską mówi dyrektor artystyczny Jerzy Zoń.

Festiwal ULICA od lat zamienia miasto w wielką scenę. Co w tegorocznej edycji jest dla Pana najważniejsze jako dla dyrektora artystycznego, ale też twórcy, który od wielu lat obserwuje, jak zmienia się teatr w przestrzeni publicznej?

Najważniejsze jest dla mnie to, że ULICA wciąż pozostaje żywym organizmem. Nie jest festiwalem, który jedynie przenosi gotowe spektakle z sali teatralnej na plac czy rynek. Ona za każdym razem sprawdza, czym dziś może być spotkanie artysty z widzem w przestrzeni publicznej. Przez lata obserwowałem, jak zmienia się miasto, publiczność, rytm życia, sposób patrzenia. Dzisiaj trudniej zatrzymać człowieka, bo wszyscy jesteśmy w nieustannym pośpiechu, w natłoku bodźców. Teatr uliczny ma tylko kilka sekund, żeby zainteresować przechodnia. Tegoroczna „La Strada” mówi o drodze, ale paradoksalnie zaprasza do tego, by na chwilę przestać iść.

Hasło tegorocznej ULICY brzmi „La Strada”. Co ono dla Pana oznacza – drogę, podróż, wolność, tułaczkę, czy może samo życie artysty, które nieustannie toczy się pomiędzy miejscami?

„La Strada” oznacza to wszystko naraz. Droga jest wolnością, ale jest też ciężarem. Jest obietnicą spotkania, ale bywa samotnością. Jest też bardzo konkretną codziennością: pakowaniem dekoracji, sprawdzaniem pogody, szukaniem miejsca, w którym da się zagrać spektakl. Artyści uliczni wiedzą, że droga jest częścią ich zawodu. Trzeba umieć grać w deszczu, w upale, przy hałasie miasta, czasem dla ludzi, którzy przyszli specjalnie, a czasem dla tych, którzy znaleźli się obok przypadkiem. I właśnie ten przypadek jest najpiękniejszy.

Oczywiście hasło przywołuje Felliniego, cyrk, wędrownych artystów, pewien rodzaj poezji i melancholii. Ale dla mnie „La Strada” to przede wszystkim kondycja teatru ulicznego: sztuki, która nie ma stałego adresu, ale potrafi na kilka minut uczynić swoim domem dowolny plac, ulicę, rynek czy zaułek.

Program tegorocznej ULICY tworzą zespoły z różnych krajów, tradycji i języków scenicznych. Które z zaproszonych grup najpełniej pokazują, czym dziś może być teatr uliczny?

Nie chciałbym wskazywać jednego zespołu, bo siłą tegorocznego programu jest właśnie rozpiętość form.

Motionhouse ze spektaklem „Block” pokazuje, jak teatr uliczny może myśleć ciałem, architekturą i rytmem miasta. Compagnie Accrorap / Kader Attou w „Prélude” wnosi do programu język tańca hip-hopowego, ale przefiltrowany przez precyzję choreograficzną i bardzo współczesną wrażliwość. Guillem Albà w „Ma Solitud” przypomina, że teatr uliczny może być również kameralny, zbudowany z małego gestu i wielkiej wyobraźni.

Z kolei Circumstances ze spektaklem „Beyond” sytuują się na styku cyrku i tańca, a Compagnie Tac O Tac z „Elefantaisie” przywozi formę monumentalną, plenerową, bliską surrealizmowi i cyrkowej fantazji. Obok nich są też artyści i zespoły o zupełnie innych temperamentach: antagon theaterAKTion, Teatro SÓ, Circ Pistolet, Von B bis Z czy Imre Bernath.

Dla mnie pełny obraz teatru ulicznego powstaje dopiero z tej różnorodności.

Szczegółowy program 39. ULICA Festival >>> KLIK

Teatr uliczny działa w warunkach ryzyka: publiczność może przyjść albo przejść obok, pogoda może pomóc albo zniszczyć precyzyjnie przygotowaną formę, miasto nigdy nie jest neutralną sceną. Które z tegorocznych spektakli najciekawiej wykorzystują tę nieprzewidywalność?

Każdy dobry spektakl uliczny musi mieć w sobie zgodę na ryzyko. To nie jest teatr, który można całkowicie zamknąć w planie technicznym. Oczywiście przygotowujemy się bardzo dokładnie, ale w momencie spotkania z miastem zaczyna działać jeszcze jeden partner: przestrzeń.

„Block” Motionhouse może wejść w bardzo ciekawy dialog z architekturą i ruchem miejskim. „Elefantaisie” Compagnie Tac O Tac zderza monumentalną wyobraźnię z realnym krajobrazem miasta. Ciekawi mnie także „Beyond” Circumstances, bo cyrk i taniec na ulicy zawsze niosą dodatkowe napięcie.

Spektakle Teatru KTO, takie jak „Bal”, „Peregrinus” czy „Arcadia”, bardzo mocno żyją w zależności od miasta. One nie tylko dzieją się w przestrzeni publicznej, ale zadają pytanie o człowieka w tłumie, o codzienny rytuał, o wspólnotę i samotność.

Czy przy układaniu programu tegorocznej ULICY kierował się Pan bardziej chęcią pokazania różnorodności teatru ulicznego, czy raczej zbudowania pewnej opowieści o świecie, który jest dziś w ciągłym ruchu?

Różnorodność jest językiem tej opowieści. Festiwal powinien mieć temperaturę, rytm, pewien wewnętrzny nerw. Powinien prowadzić widza od zdziwienia do śmiechu, od śmiechu do refleksji, od dużej formy do spotkania bardzo intymnego.

Tegoroczna ULICA jest opowieścią o świecie w ruchu, ale nie tylko w sensie geograficznym. To świat migracji, podróży, tras koncertowych, granic, zmian, niepokoju, ale też pragnienia spotkania. Artyści przyjeżdżają z różnych miejsc, mówią różnymi językami scenicznymi, ale wszyscy przynoszą pytanie o to, co może wydarzyć się między ludźmi, kiedy zniknie ściana teatru.

Artysta teatru ulicznego często żyje w drodze – między miastami, publicznościami, pogodą, placami i granicami. Czy z Pana perspektywy ta droga wciąż ma w sobie romantyczny mit wolności, czy coraz częściej staje się ciężką, wymagającą codziennością artysty?

Mit wolności istnieje, ale trzeba go traktować ostrożnie. Z zewnątrz życie w drodze wygląda pięknie: nowe miasta, publiczność, festiwale, place, światła, oklaski. Artysta uliczny wie, ile jest w tym zmęczenia, ile dyscypliny, ile samotności i ile pracy, której publiczność nigdy nie zobaczy. Można być stale wśród ludzi i jednocześnie bardzo samemu. Można grać dla tysięcy widzów, a następnego dnia pakować scenografię do samochodu o świcie i jechać dalej, do kolejnego miasta, kolejnego placu, kolejnej niepewności.

Ale mimo wszystko artyści wybierają tę drogę, bo w teatrze ulicznym jest coś, czego nie daje żadna inna forma. Bezpośredniość. Uczciwość. Natychmiastowa odpowiedź widza. Na ulicy nie da się długo udawać. Albo ktoś zostaje, albo odchodzi. Albo powstaje napięcie, albo go nie ma. To bywa brutalne, ale jest prawdziwe.

Dlatego romantyczny mit wolności nie zniknął. On po prostu ma drugą stronę. Wolność artysty ulicznego polega na gotowości, by każdego dnia zaczynać od nowa.

ULICA jest festiwalem, który nie tyle „pokazuje spektakle”, ile chwilowo zmienia sposób funkcjonowania miasta. Jakiego Krakowa szuka Pan w tegorocznej edycji – i jaki Kraków chciałby Pan przez ten festiwal na chwilę wyreżyserować?

Szukam Krakowa, który nie jest wyłącznie zabytkiem, pocztówką ani trasą turystyczną. Szukam miasta żywego, otwartego, gotowego na spotkanie. Chciałbym przez ULICĘ wyreżyserować Kraków bardziej uważny. Taki, w którym mieszkaniec, turysta, dziecko, senior, przypadkowy przechodzień i ktoś, kto przyszedł specjalnie na spektakl, przez chwilę stoją obok siebie i patrzą w tę samą stronę. Bez biletu, bez hierarchii, bez progu, który trzeba przekroczyć.

Taki Kraków mnie interesuje: nie tylko piękny, ale wspólny. Nie tylko historyczny, ale obecny. Nie tylko oglądany, ale przeżywany. ULICA ma tę niezwykłą właściwość, że na kilka lipcowych dni przywraca miastu jego podstawową funkcję – bycia miejscem spotkań.

Więcej informacji na: teatrkto.pl/ulica-festival/

Plakat Programu 39 Festiwalu ULICA w Krakowie, 3-5 i 10-12 lipca 2026 r., przedstawiający mima lub klauna o białej twarzy i czerwonych ustach z dramatyczną czerwono-białą grafiką.

 

39. ULICA Festival dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Zadanie publiczne jest finansowane ze środków Miasta Krakowa.

Logo Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z napisem: "Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego". Październik to najlepszy czas na sadzenie tulipanów.

[FM_form id="1"]